Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty

Simon Beckett ,,Wołanie grobu". Nic nie pozostaje ukryte na zawsze.



Doktor David Hunter powraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. ,,Na wilgotne ponure torfowisko w Kornwalii, osłonięte postrzępionymi i nieprzewidywalnymi kurtynami mgły". Wtedy był szczęśliwym mężem i ojcem. Wtedy praca antropologa sądowego dawała mu satysfakcję. A potem jego świat runął. 

 
         Wołanie grobu to książka, która przenosi nas do samego początku, czyli do czasów kiedy Hunter miał jeszcze szczęśliwą rodzinę. Wydarzenia rozgrywają się 8 lat wcześniej i tak też zatytułowana jest pierwsza część powieści. Wtedy też Hunter został wezwany na wizję lokalną na torfowiska w  Dartmoor.  To miejsce, w którym znaleziono grób, a doktor miał być obecny przy jego odkopywaniu. Gwałciciel i morderca —Jerome Monk został skazany, ponieważ znaleziono go przy zwłokach jednej z kobiet. Potem znaleziono u  niego przedmioty należące do kolejnej zaginionej. Przyznał się do zabicia czterech młodych kobiet i twierdzi, że  pogrzebał zwłoki na torfowisku. Jego ofiarami były: bliźniaczki Zoe i Lindsey Bennett, Angela Carson i Tina Williams. Jednak ekipa śledcza nadal nie może znaleźć miejsca ukrycia ciał sióstr Bennet. Na miejscu oprócz zespołu dochodzeniowego znajduje się również archeolog sądowy — profesor Wainwright, oraz doradca behawioralny — Sophie Keller. Policjanci oczekują, że eskortowany skazaniec niebawem wskaże ich grób, jednak gdy morderca jest już na miejscu dzieje się coś dziwnego. Monk jest jakby zdezorientowany, poza tym kieruje się w zupełnie innym kierunku niż założyła Sophie (jest specjalistką, która wskazuje miejsce zbrodni na podstawie profilu osobowościowego). Najwyraźniej Monk coś knuje...

        Druga część książki rozgrywa się już w teraźniejszości. Dr Hunter po prawie dekadzie od sprawy, która zakończyła się fiaskiem, zostaje poinformowany, że Monk zbiegł z więzienia i istnieje podejrzenie, że może mścić się na członkach dawnej ekipy śledczej. Niebawem Sophie Keller zostanie napadnięta w swoim domu,  wtargnięto również do domu archeologa sądowego. Dr Hunter ciągle czuje, że jest obserwowany. Czyżby teraz to on miałby być kolejną ofiarą zbiega?

         Wkrótce okaże się też jak bardzo zmienili się ludzie pracujący kiedyś przy tej sprawie. Po ośmiu latach mają  swoje tajemnice i zrobią wiele, by ich nie ujawnić. Już na samym początku wiemy kim jest morderca. Jego odrażająca postura i brutalność przeraża. To jak kiedyś w ułamku sekundy skręcił kark psu policyjnemu nie pozostawia wątpliwości, że jest potworem. Chcemy wiedzieć, jakimi motywami kierował się, zabijając wszystkie dziewczyny. Tymczasem — jak to u Becketta — nic nie jest takie, jakie wydaje się być...

      Czytając opinie na temat tej książki wielokrotnie natrafiłam na głosy niezadowolenia. Rzeczywiście muszę potwierdzić, że Wołanie grobu odstaje od pozostałych thrillerów, jednak nie na tyle, by stwierdzić, że autor teraz tylko ,,odcina kupony od sławy". Oczywiście, brakuje w powieści napięcia i grozy w takim natężeniu, do jakiego pisarz zdążył nas przyzwyczaić, jednakże fabuła powieści jest bardzo wciągająca. Może po prostu zabrakło spektakularnego zakończenia? 

MÓJ RANKING KSIĄŻEK BECKETTA:

OCENA
1. ZAPISANE W KOŚCIACH 

9/10
2. SZEPTY ZMARŁYCH

9/10
3. CHEMIA ŚMIERCI  

8/10
4. WOŁANIE GROBU  

6/10


  • ·         recenzje pozostałych książek Becketta KLIK






Vicky Myron, Bret Witter ,,Dziewięć wcieleń kota Deweya"



      Książka jest kontynuacją przeboju wydawniczego — Dewey. Wielki kot w małym mieście. Vicky Myron jest bibliotekarką w małej miejscowości Spencer w stanie Iowa. Swój zawód zawsze traktowała jako misję: biblioteka miała być nie tylko składnicą książek, ale miejscem spotkań lokalnej społeczności, miejscem, w którym ludzie zacieśnią swoje relacje. Kobieta zrobiła wiele, by ten cel osiągnąć: z pomocą mieszkańców stylowo urządziła wnętrza biblioteki. Jedno jest pewne — stworzyła własne miejsce na ziemi. Pewnego dnia w skrzynce na książki do zwrotu znalazła przemarzniętego kota. Odratowała go,  a ten odwdzięczył się za okazane dobro wielkim przywiązaniem i miłością. Dewey idealnie wkomponował się w przestrzeń biblioteki i błyskawicznie stał się dla odwiedzających księgozbiór obiektem zachwytów. W społeczności pogrążonej kryzysem ekonomicznym obudził głęboko skrywane ciepło i miłość.  Wyglądało na to, że stagnacja stopniowo przemijała. Zjawiskowy kot stał się tak popularny, że pisano o nim w prasie i robiono o nim materiały do wiadomości telewizyjnych. Do biblioteki zaczęli przyjeżdżać ludzie z innych stanów tylko po to, by zobaczyć Deweya - kota, który potrafił dodać ludziom siły, by zmienili swoje życie, by otrząsnęli się z trapiących ich zmartwień. O tym wszystkim przypomina autorka w prologu drugiej książki.
         Dziewięć wcieleń kota Deweya to historie o równie niezwykłych kotach, które były dla swoich właścicieli swoistym ratunkiem, często ukojeniem. Większość z nich to koty, które teoretycznie nie miały szans na przeżycie (poturbowany przez sowę, prawie utopiony, ciężko chory), a jednak pojawiły się nieoczekiwanie w życiu człowieka w najtrudniejszym momencie życia, w skostniałej egzystencji, w  martwym punkcie. Pisarka opowie w jaki sposób ,,spadkobiercy Deweya" odmienią los m.in. weterana wojny w Wietnamie, który jest bliski samobójstwa; nieśmiałej dziewczyny, której doskwiera samotność; samotnej matki, która musi walczyć o każdy dzień dla siebie i dzieci; kobiety cierpiącej z powodu bezpłodności.
         Na książkę składa się dziewięć relacji. Trzy historie dotyczą Deweya, ale są opowiedziane z perspektywy mieszkańców Spencer. Autorka tłumaczy, że nie zamieściła ich w pierwszej książce, ponieważ wtedy jeszcze o nich nie wiedziała.  Natomiast kolejne sześć to relacje czytelników na temat własnych kotów, które przeobraziły ich życie. Vicky Myron wybrała akurat te opowiadania, ponieważ łączy je jedno — miłość. Historie te ukazują jak wielkimi przyjaciółmi człowieka mogą okazać się koty. Mimo że nie miałam nigdy styczności z kotami, zaskoczyło mnie to, że kot może być wiernym towarzyszem człowieka, że może wspierać człowieka w ciężkiej chorobie, że może swoim zachowaniem okazać dozgonną wdzięczność za uratowanie życia.
         Pisarka mówi, że dzięki głębokiej więzi z Deweyem zrozumiała, że: anioły przychodzą do nas pod różnymi postaciami. Miłość może nadejść z najmniej oczekiwanej strony. Jedno wyjątkowe zwierzę może odmienić człowiekowi życie. Może odmienić życie całego miasteczka. W pewnym sensie może odmienić świat.